Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygody z książką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygody z książką. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

Święto Misia - Przygoda z książką.

Ci z Was, którzy zaglądają do nas na facebooku wiedzą, że Gagatkowa Mama w końcu dorobiła się nowego, sprawnego laptopa. Niestety zmiana z windows xp na windows jeden, przegranie wszystkich ważnych plików i opanowanie sprzętu mi zajęła. No i mam zaległości. No to nadrabiam.

Na pierwszy rzut Przygoda z książką, post zeszłotygodniowy. Akurat w tamtym tygodniu obchodziliśmy Święto Pluszowego Misia i w takim temacie też powstał post.


W ramach Święta Pluszowego Misia w ramach akcji Przygody z książką, postanowiłam zrobić podsumowanie naszych przeczytanych książeczek Misiowych:


Obudź się, mały misiu! - Christine Retll 
Cudowna książka dla najmłodszych czytelników (sugerowany wiek to 2 lata). Prosty tekst i piękne ilustracje. Opisywaliśmy ja tutaj 




Stare misie nie chodzą po drzewach. -  Heidi Howarth, Daniel Howarth 
Książka o wartościach. Ciepła opowieść o wartościach starości, o tym, że od każdego możemy się czegoś nauczyć, o relacjach rodzinnych. Do tego przepiękne ilustracje. Więcej znajdziecie tutaj.


Paddington - Michael Bond - wersja skrócona
Znalazłam wersję dla młodszych dzieci. Większy format, mniej tesktu, ale to nadal ten sam Paddington. Koniecznie musimy go odświeżyć. Więcej tutaj.



i na koniec moja ulubiona misiowa książeczka

Brzuchatek - Smallman Steve
Fantastyczna opowieść o tym, że każdy niesie ze sobą jakąś wartość, każdy jest potrzebny. Do tego przecudowne ilustracje. Więcej znajdziecie tutaj


Oczywiście z misiowych książeczek czytamy jeszcze różne opowieści o Puchatku (w disneyowskiej wersji), posiadamy także naszego polskiego Misia Uszatka. I niedługo chyba poznamy klasycznego Kubusia.

Post powstał w ramach akcji:






czwartek, 13 listopada 2014

Populanonaukowo dla najmłodszych - Nasze ciało/Jem zdrowo

Jaki czas temu wyszperałam w Biedronce niewielkie książeczki z wydawnictwa Olesiejuk. O takie:



To niewielkie, bardzo kolorowe książeczki, których tematyka oscyluje wokół ciała człowieka. Z tej serii są jeszcze Pięć zmysłów i Jak przyszliśmy na świat . W Biedze kosztowały ok. 2,5 zł. W arosie są w cenie ok. 3,5 zł. Wydatek niewielki. Moim zdaniem świetnie nadają się dla dzieci w okolicach 3 urodzin, jako pierwsze książeczki popularnonaukowe.

Pierwsza - Nasze ciało - opisuje w przystępny sposób ludzki organizm, zaczynając od komórki, poprzez wszystkie układy, zmysły, na dbaniu o zdrowie kończąc. No końcu książeczki znajduje się quiz.



Książka zawiera podstawowe informacje o ludzkim ciele, przekazane w sposób prosty, ale zgodnie z fachową terminologią, znajdziemy więc takie trudne słowa jak limfocyty, neurony, limfa czy plemniki (które zakłopotały dziadków, którzy z Gu oglądali książeczkę, no bo jak to z 3-latką o plemnikach ;) Ponieważ książeczka nie jet bogata w treści, jest punktem wyjścia do rozmów o organizmie.



Drugą książeczką jest Jem zdrowo. Tutaj dzieci zapoznają się z tematem zdrowego odżywiania (choć to zależy jakie macie poglądy na jedzenie (czyli nie bezmleczna i bezglutenowa dieta ;)). Mamy także stronę poświęconą bezpieczeństwu w kuchni, higienie zębów, a także rozdział Co jadali nasi przodkowie. Opisane mamy też różne kategorie produktów takie jak zboże, warzywa, nabiał itd. (ciekawe czemu nie ma o mięsie ;))Również tutaj na końcu znajduje się quiz.



Autorką obu jest Eleonora Barsotti.
Obie z Agu lubimy te książeczki, dla niej są atrakcyjne, bo kolorowe, wesołe. Dla mnie, bo to taka biologia w pigułce. No i cena bardzo przyjemna. Jestem bardzo ciekawa tej, która opowiada skąd się biorą dzieci, więc chyba niedługo pojawi się w naszej biblioteczne :)

Post powstał w ramach akcji Przygody z książką

poniedziałek, 27 października 2014

Przygoda z książką # 2 - książka najważniejsza w 2014

Post bardzo spóźniony. W kwestii wyjaśnień - nasz komputer po 7 latach świetnej służby żegna się z nami. Od jakiegoś (dłuższego) czasu przegrzewa się, w końcu 2 tygodnie temu odmówił dalszej współpracy. Więc szukamy z mężem, dyskutujemy itd. Wczoraj pojechaliśmy po nowy, nie było takiego jak chcieliśmy. Włączyłam stary i... działa. (ledwo, nie daje rady z grafiką, stąd też zdjęć nie będzie) - w związku z tym posty z cyklu Dziecko na Warsztat ukażę się z tygodniowym poślizgiem, co mam nadzieje, zostanie mi wybaczone.
Ale do rzeczy.
-----------------------------------------------------------------------------


Dziś będzie o książce, która okazała się być najważniejszą w tym roku. Właściwie o całym cyklu książek. Dlaczego właśnie te? Bo Przygoda z książką to ewidentnie przygoda z czytaniem. Fascynującym zajęciem, kiedy ciąg dziwnych znaczków, staje się słowami, te zdaniami, te historią, która wyzwala w nas emocje...
Póki co ta moja i Agatkowa przygoda z czytaniem jest wspólna. Ja czytam, ale i uczę czytać. A naukę czytania Agu bardzo lubi.
Dlatego dziś bohaterką naszego postu będzie pani Jagoda Cieszyńska, dzięki której możemy nauczyć się czytać w atmosferze zabawy. Pierwszy raz kiedy córa nadała sens tym dziwnym znaczkom, był dla nas wielkim wydarzeniem.

źródło: http://www.eduksiegarnia.pl/images/wydawnictwo_edukacyjne/kocham_czytac_pakiet_18.jpg

Wracając do książek. Korzystamy z serii Kocham Czytać. I może nie jest ona fenomenalna pod względem ilustracji, warstwa tekstowa jest bardzo uboga ;) Ale widok kiedy Twoje dziecko samo sięga po książkę, samo czyta jest... niezwykłe i wzruszające :) Dlatego też te pierwsze książki czytane samodzielne są dla mnie najważniejsze. Mam nadzieję, że przerodzi się z nich miłość do czytania.

czwartek, 2 października 2014

Książka roku (no prawie ;) - Przygody z książką

Dziś spóźniony post z cyklu - Przygody z książką, projekt zainicjowany przez autorkę bloga Dzika jabłoń. Od wczoraj do 17 grudnia będziemy się spotykać w co drugą środę, żeby bawić się książkami. Zastanawiałam się co powinno iść na pierwszy ogień i pomyślałam, że najpierw pokażę Wam to co najbliższe sercu mojej córki. Książkę tę dostała na swoje 3 urodziny i od tamtej pory jest książką najulubieńszą :)


I to wcale nie jest nowość, ba to nawet nie jest współczesna książka. Jest ona starsza od mojej córy, jet nawet starsza ode mnie. I tak samo bawi jak 48 lat temu, kiedy było jej pierwsze wydanie...



Otóż ta ulubiona książka to Nasza mama czarodziejka Joanny Papuzińskiej, wydana była w 1968 roku (wg Wikipedii), nie pamiętam czy ją czytałam jako dziecko. Poleciła mi ją Szaja z Dzieciologii i od razu podbiła serce mojej córy.

W książce tej spotykamy mamę zwykłą-niezwykłą. Bo jest taka jak inne, troskliwa, ciepła i kochająca. Ale potrafi czarować. Jest ona bohaterką ośmiu opowiadań, genialnych opowiadań. Zabawnych i przewrotnych. 



Mnie najbardziej ujmuje w tej książce walor edukacyjny (że tak to określę) - mama czarodziejka jest dobrym człowiekiem, nie traktuje nikogo powierzchownie, widzi to, czego inni nie dostrzegają. W wielkoludzie dostrzega chłopca z problemami, potwora chroni przed linczem.
To taka ciepła opowieść, bez "fajerweków", cudów na kiju. Po prostu historia o tym, że mama jest dobra na wszystko. 

Kiedy tak patrzę na zdjęcie starszej pani na okładce, myślę sobie, że musi być cudownym człowiekiem. Pani Joasiu dziękuje za te chwile wzruszeń przy tej książce...



Jeśli chcecie zajrzeć do innych blogerek biorących udział w akcji tutaj jest lista :)