Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2014

Populanonaukowo dla najmłodszych - Nasze ciało/Jem zdrowo

Jaki czas temu wyszperałam w Biedronce niewielkie książeczki z wydawnictwa Olesiejuk. O takie:



To niewielkie, bardzo kolorowe książeczki, których tematyka oscyluje wokół ciała człowieka. Z tej serii są jeszcze Pięć zmysłów i Jak przyszliśmy na świat . W Biedze kosztowały ok. 2,5 zł. W arosie są w cenie ok. 3,5 zł. Wydatek niewielki. Moim zdaniem świetnie nadają się dla dzieci w okolicach 3 urodzin, jako pierwsze książeczki popularnonaukowe.

Pierwsza - Nasze ciało - opisuje w przystępny sposób ludzki organizm, zaczynając od komórki, poprzez wszystkie układy, zmysły, na dbaniu o zdrowie kończąc. No końcu książeczki znajduje się quiz.



Książka zawiera podstawowe informacje o ludzkim ciele, przekazane w sposób prosty, ale zgodnie z fachową terminologią, znajdziemy więc takie trudne słowa jak limfocyty, neurony, limfa czy plemniki (które zakłopotały dziadków, którzy z Gu oglądali książeczkę, no bo jak to z 3-latką o plemnikach ;) Ponieważ książeczka nie jet bogata w treści, jest punktem wyjścia do rozmów o organizmie.



Drugą książeczką jest Jem zdrowo. Tutaj dzieci zapoznają się z tematem zdrowego odżywiania (choć to zależy jakie macie poglądy na jedzenie (czyli nie bezmleczna i bezglutenowa dieta ;)). Mamy także stronę poświęconą bezpieczeństwu w kuchni, higienie zębów, a także rozdział Co jadali nasi przodkowie. Opisane mamy też różne kategorie produktów takie jak zboże, warzywa, nabiał itd. (ciekawe czemu nie ma o mięsie ;))Również tutaj na końcu znajduje się quiz.



Autorką obu jest Eleonora Barsotti.
Obie z Agu lubimy te książeczki, dla niej są atrakcyjne, bo kolorowe, wesołe. Dla mnie, bo to taka biologia w pigułce. No i cena bardzo przyjemna. Jestem bardzo ciekawa tej, która opowiada skąd się biorą dzieci, więc chyba niedługo pojawi się w naszej biblioteczne :)

Post powstał w ramach akcji Przygody z książką

czwartek, 2 października 2014

Książka roku (no prawie ;) - Przygody z książką

Dziś spóźniony post z cyklu - Przygody z książką, projekt zainicjowany przez autorkę bloga Dzika jabłoń. Od wczoraj do 17 grudnia będziemy się spotykać w co drugą środę, żeby bawić się książkami. Zastanawiałam się co powinno iść na pierwszy ogień i pomyślałam, że najpierw pokażę Wam to co najbliższe sercu mojej córki. Książkę tę dostała na swoje 3 urodziny i od tamtej pory jest książką najulubieńszą :)


I to wcale nie jest nowość, ba to nawet nie jest współczesna książka. Jest ona starsza od mojej córy, jet nawet starsza ode mnie. I tak samo bawi jak 48 lat temu, kiedy było jej pierwsze wydanie...



Otóż ta ulubiona książka to Nasza mama czarodziejka Joanny Papuzińskiej, wydana była w 1968 roku (wg Wikipedii), nie pamiętam czy ją czytałam jako dziecko. Poleciła mi ją Szaja z Dzieciologii i od razu podbiła serce mojej córy.

W książce tej spotykamy mamę zwykłą-niezwykłą. Bo jest taka jak inne, troskliwa, ciepła i kochająca. Ale potrafi czarować. Jest ona bohaterką ośmiu opowiadań, genialnych opowiadań. Zabawnych i przewrotnych. 



Mnie najbardziej ujmuje w tej książce walor edukacyjny (że tak to określę) - mama czarodziejka jest dobrym człowiekiem, nie traktuje nikogo powierzchownie, widzi to, czego inni nie dostrzegają. W wielkoludzie dostrzega chłopca z problemami, potwora chroni przed linczem.
To taka ciepła opowieść, bez "fajerweków", cudów na kiju. Po prostu historia o tym, że mama jest dobra na wszystko. 

Kiedy tak patrzę na zdjęcie starszej pani na okładce, myślę sobie, że musi być cudownym człowiekiem. Pani Joasiu dziękuje za te chwile wzruszeń przy tej książce...



Jeśli chcecie zajrzeć do innych blogerek biorących udział w akcji tutaj jest lista :)

czwartek, 11 września 2014

Baśnie świata z cyklu Autobajki


W czasie podróży dzieci się nudzą, można by sparafrazować słowa znanej piosenki. Na forach internetowych jak grzyby po deszczu pojawiają się pytania - jak przetrwać kilkunastogodzinną podróż z dzieckiem? Mamy taką wakacyjną podróż za sobą (pociągiem), na tę okoliczność zakupiłam kilka(naście) nowych rzeczy i będę pokazywać. Są to rzeczy, które sprawdzą się nie tylko w podróżach długich, ale i w kolejkach do lekarza, czy w czasie deszczowej pogody. Zapraszam :)

Na pierwszy ogień pójdzie prezent :)


Wydawnictwo Publicat wypuściło nową serie - Autobajki. W skład wchodzą cztery pozycje:
Baśnie Hansa Christiana Andersena
Baśnie Braci Grimm
Baśnie Charles'a Perraulta
Baśnie Świata

My posiadamy tę ostatnią.



W skład wchodzi książeczka aktywizująca (troszkę większa niż zeszyt A5) oraz płyta cd z bajkami.
Książeczka wycięta jest w kształt auta z rączką do przenoszenia i miejscem na płytę. W środku znajdują się łamigłówki o różnym stopniu trudności tematycznie związane z nagraniami. Zadania są różne: kolorowanki, labirynty, dobieranki i inne). Świetnym pomysłem, a zarazem bardzo prostym, jest umieszczenie w książeczce grubej tekturki, umożliwiającej rozwiązywanie zadań "na kolanie". Bardzo sprytne rozwiązanie :)


Bajek na płycie jest sześć. Są one krótkie trwają około 3 minuty. Czytane są przez aktorkę Magdalenę Różczkę. Jest ona profesjonalna, nie ma się do czego przyczepić, choć ja nie jestem fanką jej głosu ;)

Cena na okładce to 19,90.

A tu zdjęcia książeczki w akcji, podczas podróży nad morze :)
Ech, zdjęcia będą w późniejszym terminie, bo coś bluetooth w komputerze szwankuje :/


P.S. Wybaczcie koszmarnej jakości zdjęcia

środa, 2 lipca 2014

Z piaskownicy w świat - czyli Agatka poznaje maminego idola

O tak! Grzegorz Kasdepke jest jednym z moich ukochanych dziecięcych pisarzy... Znam go już od dawna, jednak Agatka wciąż była za mała. Jednak przy okazji warsztatów bajkowych sięgnęłam po jedną z jego pozycji, którą dziś chciałabym Wam pokazać



Piaskownica to dla maluchów miejsce szczególne - to pierwszy etap na drodze ku socjalizacji ;) To właśnie tu z niczego można zrobić wszystko, wystarczy tylko trochę wyobraźni. I chyba właśnie tym tropem poszedł autor tworząc 29 opowiadań - króciutkich i autonomicznych, każde z nich można czytać niezależnie, gdyż każdy rozdział ma formę zamkniętą.


To co łączy opowiadania to bohaterowie -  trójkach zaprzyjaźnionych dzieciaków z piaskownicy. W każdym rozdziale dzieci wchodzą w rolę mieszkańców tytułowego kraju, a piaskownica staje się jego terytorium.
Historie te napisane są prostym językiem, z dużą dawką humoru. Każda zawiera dużą dawkę informacji o danym kraju, dostosowanym do poziomu przedszkolaków (raczej starszaków niż maluchów), oparte są w dużej mierze na skojarzeniach, gdzie Niemiec je kiełbaskę popijając piwem, a Brazylijczycy opalają się oglądając mecze.


Dodatkowym plusem tej książki jest zastąpienie niektórych wyrazów - rysunkami, co umożliwia wspólne czytanie dorosłego z dzieckiem.

I słówko o ilustracjach - bardzo w moim guście - dziecięcych, ale w dobrym nie infantylnym stylu, pastelowych, wesołych, sympatycznych - wygooglałam sobie autorkę - Iwona Cała się nazywa - i bardzo ładne rzeczy tworzy :)

Książka ta jest świetnym uzupełnieniem atlasów, na pewno spotka się z uznaniem młodych odkrywców i geografów. Pomoże także rodzicom pokazywać dzieciom świat. Warto ją mieć (ha! ale jak na okładce pojawia się nazwisko Kasdepke to można w ciemno brać ;)

Z piaskownicy w świat!
Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustacje: Iwona Cała 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literatura
80 stron, oprawa twarda

wtorek, 18 marca 2014

Cztery łapy i ogon, czyli opowiadania o zwierzętach - Agnieszka Frączek

Z reguły wpadam do biblioteki tuż przed zamknięciem, z reguły nie wiem czego szukam, z reguły biorę coś przypadkowo i z reguły trafiam w dobre książki :)

Tak było też i tym razem :)



Cztery łapy i ogon, czyli opowiadania o zwierzętach to zbiór trzech historii napisanych przez Agnieszkę rączek, zilustrowana przez Artura Nowickiego, wydana przez Wydawnictwo Debit.

Na pierwszy rzut oka książka jest ładna. Musiała taka być skoro zgarnęłam ją w pośpiechu z półki :)

Wszystkie trzy historie łączy temat wskazany w tytule - zwierzęta. Dokładniej to - zwierzaki domowe.

Pierwsza - Przestanę zmyślać to opowieść o dziewczynce, która uwielbia opowiadać niestworzone historie, posiada także sąsiadkę panią Juliannę, której wszystko przeszkadza, niczego nie lubi... I pewnego razu poda ona "ofiarą" zmyślonej historii bohaterki i okazuje się, że czasem te nieprawdziwe historię mogą stać się prawdziwe.
Najbardziej w tym opowiadaniu urzekła mnie prawda i odchodzenie od stereotypów, kiedy bohaterka tłumaczy, że pies wcale nie je kości, a kot nie pije mleka ;)

Druga - Fryzio to historia o zwariowanej babci i jeszcze bardziej zwariowanym króliku. 

Trzecia - Kot z poziomek to opowieść o tym jak tytułowy kot z poziomek znalazł się w domu pewnego Witka.



Wszystkie trzy opowiadania napisane są lekko i z humorem, przyjemnie się je czyta, są zabawne, optymistyczne, autorka nie moralizuje, nie poucza - to bardzo dobra literatura rozrywkowa dla dzieci. Język jest prosty, ale nie banalny, potencjalnie niezrozumiałe słowa wyjaśnione są w toku opowiadania. Mnie się bardzo dobrze czyta tę książkę na głos.
Doskonale w klimat książki (pozytywnie zakręcony) wpisały się ilustracje Artura Nowickiego - są tak samo jak opowiadania - kolorowe, pozytywne, wesołe. Odstają trochę od aktualnej ilustratorskiej mody, są to raczej obrazki w typowo dziecięcym klimacie. Mnie się podobają.

Książka ta wydana jest w serii Uczę się czytać. Charakteryzuje się ona tekstem napisanym dużymi literami. Przeznaczona dla dzieci, które są początkującymi samodzielnymi czytelnikami (czyli jakieś 7-8 lat). 
Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by czytać tę pozycje wcześniej. jednak dość dużo tekstu na stronie w stosunku do obrazka, wymaga od młodego słuchacza umiejętności dłuższego skupienia (celowałabym w okolicę 4,5-5 lat, choć ja czytałam z Agatą i podobało się :)

Książkę oceniam dobrze - dobry tekst, niezłe ilustracje, estetyczna strona edytorska - będę się przyglądać co tam WD wydaje, bo tą pozycją zachęcili mnie do siebie.






Cztery łapy i ogon, czyli opowiadania o zwierzętach

Autor: Agnieszka Frączek
Ilustacje: Artur Nowicki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Debit
72 strony, oprawa twarda

wtorek, 17 grudnia 2013

Stare misie nie chodzą po drzewach

Kolejna perełka wyszperana na bibliotecznej półce. Z ulubionymi misiami w roli głównej.


Ciepła i pouczająca opowieść o starości. Głównego bohatera - małego misia - poznajemy w chwili kiedy razem ze swoją mamą podążają do dziadków, gdzie ma spędzić kilka dni sam. Miś wcale nie ma na to ochoty. Boi się rozstania z mamą i twierdzi, że dziadkowie są nudni i nie będzie mógł się z nimi fajnie bawić. 


Okazuje się, że może i owszem dziadek na drzewo nie wejdzie, ale zna mnóstwo sztuczek, o których Miś nie słyszał nawet. Uczy się od dziadków wielu rzeczy, miło spędza czas, ale przede wszystkim dowiaduje się, że mądrość przychodzi z wiekiem, że starość też może być atrakcyjna, o czym w naszym świecie, gdzie panuje kult młodości zapominamy.



Ilustracje są bardzo przyjemne dla oka. Bogate w szczegóły, kolory...
Tekst jest napisany prostym, zrozumiałym dla maluchów językiem.




Stare misie nie chodzą po drzewach
Autorzy: Heidi Howarth, Daniel Howarth
Wydawnictwo: Welpol Adventure
36 stron, oprawa twarda

piątek, 13 września 2013

Natalia Usenko "Idealny dzień"

Kolejnym tomem w serii Wierszem napisany jest zbiorek wierszy znakomitej poetki Natalii Usenko. O autorce można by rzecz, że nie daleko pada jabłko od jabłoni (jest córką Danuty Wawiłow). To jedna z ulubionych pozycji Gagatkowego Taty.



Wiersze robią ogromne wrażenie. Łatwo je się czyta, gdyż są zgrabnie skonstruowane, rytmiczne, przy tym niesamowicie zabawne. Usenko do perfekcji opanowała grę słów i skojarzeń. Nie moralizuje. Dzięki niej czytanie poezji staje się zabawą. To jedna z tych autorek, dzięki której można zaszczepić w dziecku miłość do poezji. 



Na zachętę ulubiony wiersz ojca dziecku:

Obiad dla króla
W królewskiej kuchni Kucharz Straszliwy
Przyrządził dzisiaj dla wprawy
Obiad dziwaczny i dość smrodliwy.
Dwadzieścia cztery potrawy:

Dzik nadziewany watą i mydłem.
Zupa brzozowa.
Klopsy z powidłem.
Żaby po szkocku.
I szkot po żabsku.
Kluski gniecione w niemytym łapsku.
Budyń z buraka.
Śledź w czekoladzie.
Oślizgłych małży dwie pełne kadzie.
Smażone róże.
Sernik czosnkowy...

Resztę sam wymyśl.
Obiad masz z głowy! *


Wierszom pani Natalii towarzyszą ilustracje Diany Karpowicz. Szczerze mówiąc o wiele bardziej przypadły mi do gustu te z tomiku Wawiłow (tam ilustrowała J. Rusinek). Te są zabawne, nie sztampowe, ciekawe, utrzymane w trochę bardziej stonowanej kolorystyce niż u Rusinek. Lubię takie ilustracje - niesłodkie, z polotem. 


To ostatni tom z egmontowskiej serii Wierszem napisane. Wydane zostały jeszcze 3 tomy: D. Wawiłow Wiersze dla niegrzecznych dzieci, N. Usenko Wyliczanki, J. Tuwim Wiersze dla dzieci. Po cichu liczę, że dołączą one do naszej biblioteczki :)

Idealny dzień
Autor: N. Usenko
Ilustacje: Diana Karpowicz
Wydawnictwo: Literacki Egmont
32 strony, oprawa twarda


*N. Usenko Obiad dla króla [w:] Idealny dzień, W-wa 2012, s. 20

niedziela, 30 czerwca 2013

Danuta Wawiłow Wszędzie pachnie czekolada...

Kolejnym wygranym tomem z serii Wierszem napisane jest Wszędzie pachnie czekolada Danuty Wawiłow.


Pani tej chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jedna z najlepszych, najoryginalniejszych i najzabawniejszych  polskich poetek dziecięcych.
To ten to wybór 25 wierszy z różnych okresów. Zilustrowany został przez panią Joannę Rusinek.



Fenomenalne utwory i bajecznie kolorowe niebanalne obrazki tworzą bardzo ciekawy, estetyczny duet.
I właściwie to tyle co mogłaby napisać. Każdy wiersz jest niezwykły i niesamowity. Każde dziecko powinno mieć w domu tomik Danuty Wawiłow, ten jest bardzo ładnie wydany ;)

Wiersze pani Danuty są ponadczasowe. Napisane piękną polszczyzną (ale nie sztywniacką), melodyjne rytmiczne, zabawne, mądre (ale nie moralizatorskie). Ta niezwykła kobieta potrafiła zamknąć w słowach ten magiczny składnik pobudzający wyobraźnie nie tylko dzieci, bo z wiekiem zauważymy więcej smaczków, potwierdzam, że czytanie tych wierszy będzie niezwykłą podróżą sentymentalną, bo któż z nas nie zna wyliczanki: jeden, dwa, jeden, dwa, pewna pani miała psa. Trzy i cztery, trzy i cztery, pies ten dziwne miał maniery...


Chrapkę mam na drugą pozycję Wawiłow z tej serii Wiersze dla niegrzecznych dzieci ;)



Na zachętę kilka piosenek z tekstami Wawiłow :)





Miłej zabawy :)

P.S. Zespół Arfik to wspomnienie mojego dzieciństwa. Miałam płytę winylową słuchaną setki razy, aż się zdarła i trzeszczała. Ale klimat był... ech.


Wszędzie pachnie czekolada
Autor: Danuta Wawiłow
Ilustracje: Janna Rusinek
Wydawnictwo: Literacki Egmont
32 strony, oprawa twarda

sobota, 23 marca 2013

Kotek, który merdał ogonem...




Kolejna świetna pozycja upolowana w miejskiej bibliotece. 

Pierwsze co mnie w niej ujęło to ilustracje bajecznie kolorowe, utrzymane w konwencji wycinanek-kolaży, c daje efekt trójwymiarowości bogate w szczegóły, ale nie przeładowane. Inne, nietypowe. Niesłodkie. Z dawką bezpretensjonalnego humoru. Mogłabym się długo jeszcze rozpływać. 
Napisana jest prostym, nieskomplikowanym językiem, trochę wierszem, trochę prozą, choć nie bardzo podoba mi się taka mieszanina prozy z wierszem, ale nie było problemu z czytaniem na głos. Jestem pewna, że lepiej by to brzmiało, jakby autor zdecydował się na jedno.
Z autorstwem książki też ciekawa historia się wiążę. Paweł Pawlak - ilustrator - wymyślił sobie tę historię, jednak "zlecił" jej napisanie francuskiemu przyjacielowi, a sam zajął się zilustrowaniem, a następnie tłumaczeniem na język polski.





 Najbardziej jednak ujęła mnie historia. To opowieść o kocie Psocie, jego sąsiadem jest pies Kleks. Mogli by się zaprzyjaźnić, ale niestety między kotem i psem toczy się walka, co prawda nie wiadomo o co, tak już jest. Psot zazdrości psiemu sąsiadowi, możliwości chodzenia do szkoły. On nie może, bo to szkoła tylko dla psów. Kot wpada jednak na genialny pomysł, w przebraniu psa zaczyna uczęszczać do szkoły i tam uczyć się o wszystkich ważnych psich sprawach. Wszystko komplikuję się na lekcji przyrody, gdzie uczy się nienawiści do kotów i sposobów walki z nimi..... Zaplanowano również zajęcia praktyczne... Wszystko jednak kończy się dobrze, jednak nie będę zdradzać jak ;)



Historia ta uczy tolerancji, przełamywania stereotypów, szacunku dla różnic. Ta książeczka to świetny punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem, dlaczego nie warto być uprzedzonym do tych, którzy wydają się inni. Moim zdaniem to jedna z lepszych pozycji na temat tolerancji dla młodszych dzieci.

Ja czytałam ją z moją 21 miesięczną córką. Wiadomo, że dla niej pojęcia jak tolerancja, szacunek to jeszcze abstrakcja, ale nie stanowiło to przeszkody, bo historia nawet bez swojej dydaktycznej otoczki jest ciekawa, a kotek przebrany za pieska naprawdę ciekawy.

Na pewno do niej wrócimy, myślę, że w okolicach 4-5 lat.

Szczerze polecam.



Na podstawie tej opowieści powstało kilka spektaklów teatralnych.


Kotek, który merdał ogonem
Autor: Gerard Moncomble, Paweł Pawlak
Ilustracje: Paweł Pawlak
Wydawnictwo: Muchomor
32 strony, oprawa twarda